Dzień Trzeci
Dzisiejszy dzień to już ekstaza. Mogłam już cos pogryźć a nie tylko popić. Na śniadanie (jak to się dumnie nazywa) koło 9 przegryzłam sobie suszone śliwki. Wieczorem dnia poprzedniego namoczyłam 10 śliwek w przegotowanej wodzie i śliweczki zjadłam a wodę wypiłam. Godzinę 11 przywitałam własnoręcznie wyciśniętym sokiem. Tym razem pomieszałam jabłko z selerem. Pyyszszneeeeeeeeeeee!!!! Polecam taką mieszankę nie tylko przy detoksie. O 13 w końcu jakiś konkret. Surówka z pora i pomidorów z dodatkiem jogurtu naturalnego. Jak wcześniej pisałam, sól jest zakazana. Żeby więc nadać surówce jakiś smak, dodałam świeżą bazylie i świeżą natkę pietruszki. Można zjeść inne warzywka. Głównie chodzi o to żeby zjeść surowych warzyw z niewielka ilością jogurtu. Ja zjadłam to, co akurat miałam pod ręką. O 16 zjadłam sobie wolniutko całe jabłko i zaparzyłam wychwalaną przeze mnie pod niebiosa zieloną herbatę. O 19 wypiłam szklankę soku – tym razem pomidorowego. Jeżeli nie macie czasu na samodzielne wyciskanie soków i kupujecie w sklepie to zawsze czytajcie skład. Wiele soków zawiera kupę cukru i konserwantów. Bliżej im do chemicznych napoi, a sokami są tylko z nazwy. Najlepsze są soki jednodniowe ale jeżeli takowych nie ma pod ręką, to chyba lepiej wybrać sok pasteryzowany ale bez zbędnej chemii. Ostatni posiłek to oczywiście wywar z włoszczyzny, zrobiony dokładnie tak jak wczoraj.
I na tym kończy się moja cudowna trzydniówka a jutro zaczynam detoks właściwy inspirowany dietą na oczyszczanie organizmu lek. med. Ewy Matyski –Piekarskiej. To ze wytrwałam w tym trzydniowym poście , to już dla mnie powód do dumy. A najlepsze jest to, ze wcale nie było to super męczące. Jasne, że jak mój ukochany zrobił sobie smażony serek hallumi z pomidorkami koktajlowymi i bazylką, to miałam niezły ślinotok ale jakoś przetrwałam.
Przypuszczam, ze teraz będzie trochę gorzej. Podczas trzydniówki postanowiłam dać sobie trochę luzu i nie forsować swojego organizmu. Od jutra wracam już do normalnego życia i najbardziej obawiam się jak dopasować dzień do pięciu posiłków. Ale jak mówi przysłowie ( a przysłowia są mądrością narodu): dla chcącego nic trudnego
1 komentarz
Kategoria:
październik 31st, 2008 at 11:59 przed południem
No a jak tam aerobik?? Czyżbyś zrezygnowała??? Nie….., nie wierzę! Toć Ty twarda kobitka jesteś:) Pozdrowionka