Dzień Ósmy

Opublikowane listopad 5th, 2008, Autor: lewa

Jesień, jesień, jesień…. „Ta ostatnia niedziela” w głowie siedzi od rana i Miecio Fogg tak rzewnie śpiewa, że aż za serce chwyta. Ach jak to by było pięknie, żeby nie myśleć o oczyszczaniu, tylko tak cofnąć się, choć na chwilę do międzywojennej Warszawy, siedzieć w kawiarni i słuchać „Tej ostatniej niedzieli”. Chociaż z drugiej strony to właśnie po tej piosence nieszczęśliwie zakochani faceci w tamtych czasach strzelali sobie w ”łeb”. Ach, ach…ta jesień tak nastraja…….melancholijnie.
A tymczasem wracając do rzeczywistości. Już tylko dwa dni oczyszczania zostały. Dzisiaj chyba przez tą jesień jakoś nie mogłam się na przygotowywaniu posiłków skupić. Snułam się z kata w kąt i jadłam raczej bez smaku. Ale cóż, każdy ma czasem takie dni.
     Śniadanie to szklanka maślanki z płatkami owsianymi i pokrojona gruszką. Do tego wiadomo, zielona herbata. Drugie śniadanie to warzywa z dipem czosnkowym. Składniki: marchewka, ogórek, żółta papryka, 3 łyżki serka homogenizowanego, ząbek czosnku (albo dwa), sól, pieprz, bazylia. Warzywa pokroiłam w paski, wymieszałam z serkiem i wyciśniętym czosnkiem i doprawiłam
     Obiad to omlet ze szpinakiem. Składniki: 2 jaja, 4 łyżki mleka, 150 g szpinaku ( na świeży już nie ma szans, ale dostałam mrożony w listkach), 50 g chudego serka twarogowego, cebula, ząbek czosnku, łyżeczka natki)i troszkę masła(wiem, że oliwa z oliwek jest zdrowsza, ale naczytałam się też, że powyżej określonych temperatur zaczynają się z niej wydzielać związki rakotwórcze, więc smażyć lepiej na oleju lub ewentualnie sklarowanym maśle). Cebulę i czosnek posiekałam i zeszkliłam na maśle. Dodałam szpinak i poddusiłam. Potem wrzuciłam rozdrobniony serek, przyprawiłam solą i pieprzem i farsz gotowy. Następnie z jajek i mleka usmażyłam lekki omlet. W środek nakładałam farszu i udekorowałam natką pietruszki. Mój kochany jadł wersję nieoczyszczającą i przyznam się, że smaczniejszą ( nie dane mi było smakować dzisiaj, ale jadłam wcześniej). Zamiast omletu- naleśniki a zamiast serka twarogowego: mascarpone. Mmmmmm to jest farsz. Do tego trochę słodkiego sosu clili, słodkiej papryki i chwili w proszku. Farsz nakładłam do naleśników, zawinęłam i zapiekłam w piekarniku z żółtym serem. Nie da się ukryć, ze to bomba kaloryczna, ale polecam. Raz na jakiś czas można zaszaleć. Obserwując kochanego jak zajada, omlet mi kołkiem w gardle stawał hehe. Aha do omletu jako surówka pomidorki z oliwkami zielonymi, szczypiorkiem i kiełkami. Oczywiście po jedzeniu filiżanka zielonej herbaty;-)
Podwieczorek to koktajl malinowy. Wykorzystałam mrożonkę i zmiksowałam ją z kefirem. Wyszedł gęsty i smaczny koktajl.
      Na kolację było to, co lubię, czyli kromka pumpernikla z miodem. Kocham miód, ze spokojem mogłabym być Puchatkiem i podżerac sobie małe, co nieco. Do tego surówka. Składniki: pół marchewki, kawałek selera, pół jabłka. Warzywa obrałam i starłam na tarce. Dodałam wyciśnięty sok z cytryny i miód. Całość posypałam orzechami włoskimi. (Marta, to jeszcze te z Twojego ogrodu! Dziękuję Ci dobra kobieto). Do popicia aroniowa herbata. Polecam ten zestaw, pumpernikiel z miodem plus suróweczka z miodem i orzechami.

Na sam koniec zacytuje nasze polskie przysłowie a pamiętajcie ze przysłowia są mądrością narodów:, Kto nie doje, nie dopije, ten mądrze i długo żyje;-)

Zostaw komentarz

  1. admin napisał:

    chym brzmi smacznie ten miod musze sprobowac. Kokoszowamanfukatura.eu dostarcza pyszny miodek!

  2. LuIński napisał:

    A najlepszy miód Miłoszku, to podobno z okolic gdzie sie mieszka. Najmniej uczula!

  3. martini napisał:

    Tak moja dłoga, dziękuję za imienne podziękowania :) gdyż te orzechy zbierane były z dużym poświęceniem (pamiętamy do dziś ja i mój nos jak to walnelismy się w trzepak).
    Smacznego Kochana moja Dziewico :)

Zostaw komentarz