Wspomnienia z Pargi

Korzystając z okazji, że wreszcie udało mi się tu zajrzeć mogę podzielić się z Wami kilkoma zdjęciami z mojego ostatniego tygodniowego pobytu w Pradze. Co prawda zdążyłam już wrócić jakieś trzy tygodnie temu, ale nigdy nie jest za późno, żeby o tym napisać i polecić wszystkim chociaż krótki urlop w tym urokliym mieście. Jadąc tam po raz pierwszy nie zdawałm sobie sprawy, że gdzieś wogóle mogą być tak piekne stare miasta, w których oprócz zwiedzania zabytków można spacerować bez końca pięknymi ulicami i parkami. Wieczory natomiast spędzać w miłych knjpkach- oczywiście najmilszym dla nas okazała się Hard Rock Cafe, w której spędziliśmy trzy wieczory i zdążyliśmy załpać się na dwa koncerty! Jak będziecie kiedyś w Pradze koniecznie odwiedźcie to miejsce- znajduje się na samej starówce. Mam świadomość, że do Pragi napewno jeszcze kiedyś wrócę. Myślę, że wrzesień to chyba jedna z lepszych pór, żeby się tam wybrać. Chociażby dlatego, że u nas jest już zwykle chłodno, a tam temperatury wskazują ponad 20 stopni. Nie zaplanowałabym sobie lepszej pogody, niż tą, jaką mieliśmy. Oto kilka fotek:

 

Po długiej przerwie…

Trochę się zapomniałam ostatnimi czasy i mój blog poszedł trochę w odstawkę. Nie miałam jakoś okazji wejść na stronkę i napisać kilka słów. Może zaczne od tego, że postanowiłam się trochę przekwalifikować.  No może “postanowiłam” to nie najlepsze słowo, bo raczej zostałam trochę do tej zmiany poniekąd zmuszona. A mianowicie kierunek historia w tym roku nie został otwarty ze względu na to, że jedynie 11 osób złożyło papiery. Rzecz jasna nie opłacałoby się uruchomienie całego kierunku tylko dla takiej garstki ludzi. Jak zawsze powodem takich decyzji są pieniądze.  A więc od października jestem studentką Dziennikarstwa i jak narazie bardzo mnie to cieszy. Przeraża mnie jeszcze trochę statystyka, z której nie za wiele rozumiem…

 

Obroniłam się… Zdobyłam swój pierwszy tytuł naukowy. Teraz przed swoim nazwiskiem mogę postawić sobie tytuł “lic.” Innymi słowy mogę powiedzieć, że zdobyłam licencję, żeby uczyć dzieci historii w szkole. Bo nie wiem w sumie co innego na tym etapie mogłabym robić. Być może nie głupi pomysł z podzieleniem toku studiów na dwa stopnie, z drugiej strony jednak nie widzę w tym zbyt wielkiego sensu. Co z tego, że tytuł jest, jak wiedza po trzech latach piorunująca nie jest. Ciężko mi nazwać siebie jeszcze historykiem, dlatego będę dalej studiowała- jeszcze dwa lata :)

 

Prawda o życiu widziana oczami mężczyzn i kobiet :)

Pani z pary A do pani z pary B:

- Jestem wku..iona: na moją propozycję pójścia do restauracji on powiedział, że jesteśmy ze sobą dostatecznie długo abyśmy poszli do niego. Tam musiałam coś przyrządzić do kolacji, potem zaciągnął mnie do łóżka, zero gry wstępnej, w niecałe dwie minuty skończył, zawrócił się  i zasnął!!!

Pani z pary B do pani z pary A:

- U mnie zaś wszystko pięknie! Zabrał mnie do eleganckiej restauracji, opłacił pyszną kolację z fantastycznym winem, odbyliśmy romantyczny spacer do niego, tam przy świetle świecy prawie godzinę mnie rozpalał wstępnie, a potem była prawie godzina wspaniałego seksu! I po tym wszystkim jeszcze godzinkę miło żeśmy gawędzili, aż usnęłam pierwsza!

Pan z pary A do pana z pary B:

- Było cudownie! Poszła ze mną, ugotowała kolację, żeśmy się pokochali, dzisiaj jestem szczęśliwy i wyspany!

Pan z pary B do pana z pary A:

- Jestem skończony! Jak głupek zgodziłem sie aby wybrała knajpę, to zaprowadziła mnie do jakiejś restauracji na starówce, z jakimś francuskim winem. Jak zobaczyłem rachunek, to omal nie zemdlałem, musiałem tam zostawić całą forsę i nie stać mnie było na taryfę! Czynsz i liczniki mam nieopłacone, więc musiałem zapalić świecę! Po tych nerwach godzinę mi nie chciał stanąć, a potem godzinę skończyć nie mogłem! No i nie mogłem w końcu zasnąć, gadałem z tą wariatką o głupotach różnych aż mi zachrapała…

 

Wziąć życie w swoje ręce!

istock_000005831265xsmallOd jakiegoś czasu próbuję odnaleźć swoje miejsce na ziemi i odpowiedzieć sobie na pytanie: „Czego tak naprawdę chcę?!”. Ciężko jest znaleźć odpowiedź i nie jest to na pewno coś łatwego i przyjemnego. Tak naprawdę nie wiem, czy w ostatnim czasie wydarzyło się akurat coś takiego w moim życiu, że zaczęłam się nad tym zastanawiać. Może po prostu dorosłam do tego, żeby wreszcie spojrzeć na swoje życie z boku i znaleźć na nie jakiś sposób…

Nie zazdroszczę nikomu tego momentu, bo to nie lada wyzwanie, żeby dojść do jakichś konkretnych wniosków. Chciałabym jednak dać sobie teraz czas, nie wiem ile tego czasu będę potrzebowała, ale pewnie im większą swobodę poczuję, tym szybciej znajdę szczęście, którego szukam.

Wczoraj wieczorem słuchałam audycji w radiu Gdańsk pt. ”Nocne rozmowy”. Bardzo lubię jej słuchać, bo prowadząca- Hanna Wilczyńska- Toczko porusza w niej szalenie ciekawe tematy. Wczoraj jej gościem była młoda dziewczyna- Beata Jakuszewska, która już jakiś czas temu znalazła swój pomysł na życie i okazały się nim podróże. Nie często można spotkać kogoś tak spontanicznego, pełnego pasji, chcącego być w ciągłym ruchu. Wydawałoby się, że dziewczyny w młodym wieku albo robią karierę w pracy, albo szukają sobie „tego jedynego” i pragną ułożyć sobie życie przy jego boku, marzą o dzieciach i ślubie. Ta dziewczyna jest zupełnie inna. Wyrusza samotnie w podróż autostopem i nawet nie wie dokąd, jej plany są spontaniczne i wciąż się zmieniają. W najbardziej urokliwe miejsca trafia przez przypadek. We wczorajszej audycji opowiadała o swojej wyprawie na Saharę, na której spędziła 6 miesięcy, wśród nomadów. Opowiadała trochę o tym pobycie i już w jej głosie można było odczuć jak bardzo jest szczęśliwa i żyje tak jak chce. Nie przeszkadza jej samotność, bo wcale takiej nie odczuwa, wciąż spotyka nowych ludzi i szuka nowych pomysłów na podróże.

Wysłuchałam jej opowieści z jakimś takim żalem w sercu, że ja chyba bym tak nie potrafiła. Z wielkim poczuciem niedosytu wyłączyłam radio, gdy skończyła się ta godzinna audycja i jeszcze bardziej poczułam chęć znalezienia „tego czegoś” w swoim życiu. Nie powiem, że nie zafascynowały mnie te opowieści, i że nie pomyślałam przez chwile, żeby też kiedyś zafundować sobie taką przygodę, bo to nie prawda.

Wydaje mi się, że każdy z nas ma jakieś swoje ukryte marzenia i tak naprawdę prędzej, czy później dostrzega w swoim życiu to zaczym naprawdę tęskni. Czasem jednak bywa, że jesteśmy już w takim momencie swojego życia, że mamy rodzinę, dzieci, wspaniałych bliskich i dopiero wtedy odkrywamy, że to nie jest do końca to, czego tak naprawdę pragniemy. Co wtedy? Nie da się po prostu wszystkiego rzucić i zacząć od początku… niestety. Ale z pewnością, chociaż w jakimkolwiek stopniu może dążyć do tego, aby zrobić coś tylko dla siebie. Nie chciałbym, aby kiedykolwiek spotkało mnie coś takiego, dlatego wierzę, że jeszcze w młodości zrobię coś, z czego na starość będę dumna, a moje wybory życiowe pozwolą mi w spokoju odejść z tego świata, kiedy już przyjdzie na to czas.

Nie jest to może za bardzo optymistyczne zakończenie, ale wydaje mi się, że coraz częściej zapominamy o ty, że nasze życie nie trwa wiecznie i nie mamy nieograniczonego czasu na realizację własnych zamierzeń.

Życzę Wam tak samo jak i sobie, żebyście potrafili zakraść się głęboko, do własnego serca i znaleźli odpowiedź na pytanie, czego tak właściwie to niespokojne serce pragnie J Nie będzie to łatwa sztuka, bo zmagam się z tym już od jakiegoś czasu, ale mam nadzieję, że odpowiedź spadnie któregoś dnia sama i zaskoczy Cię w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Być może poznasz kogoś, kto wyzwoli w Tobie marzenia i razem zaczniecie je realizować… Tak byłoby najpiękniej!

 

Znalezione wyżełki!!!

obraz-02551Znaleziono w lesie dwa 6-cio tygodniowe wyżełki (sunia i piesek), czarne deresze. Do wzięcia od zaraz! W tej chwili przebywają w schronisku w Gdynii…

Uwaga! Piesek najprawdopodobniej znalazł już nowy dom! W tej chwili pojechała po niego mojej koleżanki siostra. Jak wszystko sprawnie i dobrze się ułoży piesek trafi do domu z ogródkiem i czwórką dzieci :)

Szukamy jeszcze opieki dla suczki… Dlatego proszę o kontakt wszystkich, którzy mogą pomóc.

Oba pieski trafiły w dobre ręce i znalazły kochających ludzi :)

PS  Na zdjęciu obok mały Benito :)

 

W miniony weekend po raz kolejny przekonałam się, że Swornegacie to jedno z najcudowniejszym miejsc na ziemi, jakie znam. Czuję się tam najlepiej na świecie- nie trapią żadne troski, kłopoty, problemy też gdzieś uciekają w czasoprzestrzeń… Tylko lasy, pola mi jeziora w koło. To wszystko uspokaja, widoki pozwolą się oderwać i zapomnieć o wszystkim. Wydaje się, że można by tam zostać i do końca życia rozkoszować się tym spokojem i przyrodą. Polecam Wam to miejsce. Wogóle namawiam Was do znalezienia sobie takiego miejsca na świecie, do którego się z przyjemnością wraca i czuje się trochę jak “w domu”.  To bardzo fajne uczucie, móc w wolnym czasie się tam znaleźć i prawdziwie, najpełniej odpocząć…

PS na zdjęciu poniżej Felcia w szaleńczym biegu – jej też się spodobało w Swornegaciach :D

img_6932

 

Długi (bo aż trzydniowy) weekend się zbliża

img_6666Chociaż ten tydzień krótszy będzie o jeden dzień pracy. Fakt, zwykle tzw. długi weekend bywa trochę dłuższy od tegorocznego, trzydniowego. Ale nie ma co narzekać- Ci, którzy będę chcieli gdzieś wyjechać, wykorzystają ten czas z pewnością czynnie i nacieszą się nim, zamiast siedzieć w domu i narzekać, że jest taki krótki.

Ja jak zwykłam już robić to wcześniej, wybieram się do swojej oazy spokoju na Kaszubach.  Tym razem jeszcze nie wiem jak skończy się ten wyjazd i czy faktycznie okaże się taką oazą spokoju, ponieważ (nie wiem właśnie , czy niestety, czy “stety”) zabieramy ze sobą małego szkodnika- Felcię. Jak narazie uciekam od myśli, co jest w stanie ta mała psina na takim wyjeździe napsocić, ale nieuchronnie zbliża się czas, w którym zapakujemy ją do samochodu i wyjedziemy z samego piątkowego poranka… Kolejny raz wierzę, że jakoś to będzie ;)

 

Dni otwarte w PROMYKU!!!

plakat-na-strDo tych, którzy mieszkają w pobliżu Trójmiasta apeluję, aby wybrali się w najbliższy weekend do Schroniska w Kokoszkach!!! W weekend 25 i 26kwietnia br. schronisko ma swoje dni otwarte i zaprasza całe rodziny. W programie m.in pokazy tresury psów, pokazy teakwon-do, konkursy dla maluchów i wiele innych atrakcji. A co najważniejsze będzie można obejrzeć psiaki, które czekają na adopcję i zrobić dobry uczynek przgarniając któregoś malucha…

Ci, którzy z jakichś powodów nie mają warunków na przygarnięcie psiaka, czy kota, mogą pomóc przywożąc do schroniska pożywienie -  suchą karmę lub puszki.  Zwierzęta będą Wam bardzo wdzięczne!!!

Nie zapominajcie o tych biednych, skrzywdzonych stworzeniach…

 

Hauuuu-ward ;)

img_6870Dotarło do mnie, że przecież dawno już nic nie skrobnęłam o postępach mojej małej gadzinki :) A przecież Felcia się cały czas rozwija… Zauważyłam jednak, że psina ma pewien problem (nawet się zastanawiałam, czy to aby tak faktycznie nie działa, że pies upodabnia się do właściciela). Mianowicie wszelkie komendy i zadania, jakich uczy nas Pani Ewa Felcia super wykonuje, kiedy jesteśmy same na łące albo w domu. W grupie psów na szkoleniu nie potrafi się skupić i szaleje. Nie chce się podporządkować, tylko zaczepia innych psich uczniów i zachęca do zabawy :) Można powiedzieć, że jest niesforna i wprowadza Pani Ewie lekki rozgardiasz…

Pomimo tego, że się na nią okropnie wtedy wkurzam, to bardzo mnie bawi tymi swoimi psimi figlami. Oczka jej się święcą i migoczą w słońcu, ma tyle energii, że aż miło patrzeć na takiego radosnego szczeniaka… Dobrze wiem, że to bardzo mądry piesek i wszystko rozumie. Bardzo szybko łapie nowe komendy. Jest jednak okropnie uparta i z tym niestety należy walczyć. Mam nadzieję, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

Dziś mam jednak lekki stresik, bo mamy klasówkę na dzisiejszych zajęciach z komendy: “Siad, zostań” i “Waruj, zostań”. Jak się Felci będzie chciało ćwiczyć i schowa swoje uparte różki, to mamy szanse na piątkę, w przeciwnym wypadku może być naprawdę różnie… :) :)

Aaa i zapomniałam napisać, że zapisałyśmy się na następny etap wtajemniczenia, jakim jest Psie Gimnazjum :D